Johnny Bravo

 


Jak przedstawić życie nieudacznika przed trzydziestką, wciąż mieszkającego z matką i niepotrafiącego podjąć żadnej pracy zarobkowej? I to w wersji przyjaznej dla dzieci? Odpowiedzią jest życie Johnny'ego Bravo.

To zadufany w sobie, infantylny mężczyzna z wybujałą wyobraźnią i jeszcze bardziej wybujałym ego. Jego życiową misją jest poderwanie jak największej liczby "lasek", z czego prawie każda (raz czy dwa w ciągu całego serialu mu się udało) kończyła się tym, że oberwał w twarz z pięści lub torebki. Może miałby większe osiągnięcia we flirtowaniu, ponieważ był dość przystojny, jednak jego charakter i chamskie zachowanie po prostu odstraszały.

Sylwetką przypomina Jamesa Deana, za to głos brzmi jak Elvis Presley. Blond włosy zaczesywał jak Dustin pod koniec drugiego sezonu Stranger Things i jego nieodzownym elementem ubioru były okulary przeciwsłoneczne, których nie zdejmował nawet podczas treningów karate.

Nigdy nie pałałam to tej kreskówki jakąś większą sympatią. To głównie przez samego protagonistę, który nie miał krzty szacunku do nikogo poza swoją matką, swojego najlepszego/jedynego przyjaciela traktował jak najgorsze zero. Rozumu nie miał za grosz, kilkuletnia sąsiadka była bardziej zaradna od niego. Nie potrafił znaleźć pracy w celu usamodzielnienia się i wciąż wierzył w Świętego Mikołaja. Jak można traktować kogoś takiego poważnie? 

Może i kreskówka miała na celu rozbawienie widzów i przedstawienie zapalonego kobieciarza w krzywym zwierciadle, jednak nie przedstawiała dzieciom żadnego wartościowego wzoru do naśladowania.




Komentarze